życie to nie teatr

Autorytet jest ważny dla człowieka na każdym etapie życia. Staje się nim dla nas zwykle ktoś cieszący się poważaniem, kto budzi szacunek, posłuch i respekt, osiągnął sukces(y) i pozycję społeczną. Poszukiwania autorytetów to odruch bezwarunkowy wolnego umysłu, dla którego zawsze muszą istnieć jakieś punkty odniesienia wobec decyzji, jakie podejmuje. Od dzieciństwa wzorami do naśladowania są rodzice. Kopiujemy bezwiednie ich zachowania, poglądy, postawy, chcąc wzbudzać w nich miłość i oddanie, tolerancję czy szacunek. W miarę dorastania, poszerzania się horyzontów myślowych oraz potrzeb siłą rzeczy autorytety ulegają przewartościowaniu, tak jak obierane życiowe cele .

Wychodząc poza własny dom, dzieci i młodzież zbierają „materiał porównawczy”. Konfrontują rzeczywistość i świat zewnętrzny z rodzinnym. Wiele nowych rzeczy zaczynają widzieć w “nowym świetle”, stają się dla nich zupełnie inne niż do tej pory. „Mamo, a Ania ma w swoim pokoju telewizor. Ja też bym chciała” albo „U Agaty w domu nie ma dywanów. Mamo, fajnie wygląda podłoga taka pusta i wypolerowana”. Rodzice wiele razy mają okazję słuchać uwag przynoszonych przez dzieci z różnych spotkań u rówieśników, kolegów z przedszkola czy szkoły. Są one bardzo ważne dla dzieci wyrabiających w sobie umiejętności porównywania i wnioskowania, a często też wpływają na zmiany zachowań i obyczajów rodzinnych: „Tato, a u Kuby deser jedliśmy przed obiadem” albo „Rodzice na przyjęciu u Ewy mieli na głowach kolorowe czapeczki” itp.

Dzieci i młodzież przynoszą do domu nową wiedzę o świecie. W zestawieniu z wartościami już istniejącymi w ich światopoglądzie rodzą się odkrycia, które warto analizować i uszanować.

Gdy dzieci stają się komentatorami rzeczywistości, zaczyna się najważniejszy w ich życiu okres kreowania świata własnych wartości. Rodzice kierujący się obawami o utratę własnego autorytetu, negują lub chwalą analizowane przez dzieci różnice widziane w świecie. Należy podchodzić do tego bardzo poważnie, wsłuchiwać się w opinie i starać się je rozumieć, doceniać wnioski i pomagać w układaniu kryteriów ocen dziecka. Każda zbyt inwazyjna lub agresywna postawa dorosłych wobec odkrytych prawd o świecie spoza domu rodzinnego może zburzyć rodzący się u pociech zmysł obserwacji, nie mówiąc o ich zaufaniu. Dzielenie się uwagami i ocenami przez dzieci to zaproszenie dla dorosłych do świata wewnętrznego dziecka.

Drzewo genealogiczne bez autorytetów

Drzewo genealogiczne bez autorytetów…

Co dzieje się z autorytetem rodziców? Na zawsze pozostaje w umysłach młodego pokolenia i stanowi punkt odniesienia do wartościowania świata. Na jego kształt składa się wiele elementów mniejszej i większej wagi. W miarę usamodzielniania się człowiek weryfikuje jedne, odrzucając ich znaczenie, natomiast inne pozostawia w swoim życiowym kanonie wartości. Nigdy nie jest tak, że autorytet rodziców zostaje odrzucony lub przechodzi pozytywnie próbę czasu w całości. Jedne rzeczy, zachowania, reakcje, wartości są odrzucane, inne uznane za ważne są później przekazywane następnym pokoleniom.

Rodzice panicznie obawiający się o utratę własnego autorytetu i wagi w życiu dziecka są w stanie popełniać wiele błędów wychowawczych. Najtrudniej przetrwać pierwszy okres pytań przynoszonych z przedszkola, z odwiedzin w domach rówieśników. Często okazuje się, że dzieci świadomie badają rodziców i ich reakcje, aby dokonać zmian w relacjach rodzinnych. Dla przykładu z dawnych czasów: “Mamo, a Asia mówi do swojej mamy per “ty”, a ja muszę do ciebie mówić jakoś tak dookoła. Dlaczego tak jest?”. Kiedyś dzieci zwracały się do rodziców w trzeciej osobie: “Czy nalać mamie herbaty?”, “A co tata by chciał zjeść na obiad?”, “Niech mam poda szklankę, proszę”, “Czy tata mógłby przełączyć program?” itp. Chodziło o budowanie szacunku rodziców i utrwalanie autorytetu. Była wyraźna różnica między odnoszeniem się dzieci do dorosłych i rówieśników. Bywało, że dzieci z różnych domów stały pod oknem i wołały do swoich mam: “Mamo, czy mogłaby mama rzucić mi sweter?!” i drugie dziecko: “Mamo, rzuć mi sweter!”. Współcześnie rzadko spotyka się rodziców wymagających, aby ich dzieci zwracały się do nich w trzeciej osobie.

 

Najczęstsze błędy wyhowawcze rodziców obawiających się o utratę własnego autorytetu to negowanie świata zewnętrznego, obcego kulturowo i mentalnie, odrzucanie dialogu i refleksji, analizy zgłaszanych przez dziecko wątpliwości. Wychowywanie wiernych naśladowców i skrajnie zamkniętych, zbuntowanych aspołecznych jednostek. W “Folwarku zwierzęcym” G. Orwell pokazał szczeniaki psów. Zostały one odizolowane od reszty zwierząt folwarku i uczone bezwarunkowego posłuszeństwa wobec Napoleona rządzącego społecznością. Gdy później niektóre zwierzęta zaczęły się buntować, Napoleon użył dorosłych psów do walki z buntownikami. Tak też wielu rodziców negując wartości innych ludzi spoza domu rodzinnego, “szczuje” swoje dziecie, czyli “ustawia” przeciwko wybranym jednostkom. Z tego też powodu dzieci często ochoczo rozpoznające sąsiadów i witające ich pozdrowieniem “Dzień dobry” z czasem zatraca ten zapał. To samo dotyczy dalszej rodziny wójków, ciotek, kuzynów i znajomych rodziny. W trosce o trwałość i niepodważalność własnego autorytetu, matka czy ojciec potrafi jednoznacznie wskazywać dzieciom na tych członków rodziny, wobec których czuje kompleksy niższości. Okłamują wówczas pociechy i przypisują “wybrańcom” negatywne cechy, zapominając o pozytywach.

Przewartościowania autorytetu i nacisk na te kwestie prowadzą też do innych patologii. Często spotykany jest podział rodziny na grupy wzajemnego wsparcia. To tradycja albo norma w wielu rodzinach, że matka wracająca z wywiadówki szkolnej, ukrywa złe wiadomości przed małżonkiem i ojcem dzieci. Uznaje, że mąż i tak ma wiele problemów, więc nie trzeba mówić mu całej złej prawdy. Ponadto wierzy w moc własnego oddziaływania na dzieci, sama poradzi sobie z kłopotami. Matki boją się też agresji mężów wobec siebie i dzieci. Jeśli małżonek nagle dowie się, iż jego córka – “oczko w głowie” – np. wagaruje, to gotów zrobić jej awanturę. Jeśli by się dowiedział, że jego umiłowany synek z nudów rzucił kamieniem, tłukąc szybę w szkolnej ubikacji, gotów byłby dokładnie “złoić mu skórę”. Ważny jest też element autorytetu matki, której zadaniem jest dbanie o dzieci. Wiele matek porażkę szkolną pociechy odbiera jako własną. Przyznanie się do nich przed mężem i dziećmi, mogłoby obniżyć rangę pracy, jaką wkłada w wychowanie dzieci. Dlatego w szkołach podstawowych rozpoczyna się proces narastania agresji, aby eksplodować w gimnazjach. Gdyby matki nie kryły prawdy szczególnie o synach i ich karygodnym zachowaniu wobec społeczności szkolej w dzieciństwie, prawdopodobnie w gimnazjach nie notowano by takiej fali agresji.

Kultura współczesna i wychowanie rodzinne za szybko czyni z dzieci partnerów rodziców, kolegów i przyjaciół. Rodzice tak bardzo chcą być atrakcyjnym autorytetem, że potrafią ubierać się jak dzieci, słuchać ich muzyki czy przejmować hobby. W tym nie ma nic złego, ale powinno chyba być odwrotnie? Autorytet rodziców dorośli zamieniają na autorytet partnera, rówieśnika, kolegę i koleżankę. To następna z chorób cywilizacyjnych dotyczących autorytetu rodziców. Zamiast integracji z rówieśnikami dzieci integrują się z rodzicami lub jednym z nich, drugie wykluczając poza grupę. W gimnazjach masowo pjawiają się np. matki usprawiedliwiające złe zachowanie synów, córek i oskarżające nauczycieli o brak tolerancji. Z rozmów z nimi można wnosić, że są w zasadzie koleżankami córek i synów niż ich opiekunami z właściwym autorytetem. Matki (rzadziej ojcowie) potrafią mówić językiem roszczeń dzici, które widzą każdego nauczyciela jako zlepek wad. Nauczyciele rozpoznają takie postawy podczas rozmów na spotkaniach rodzinnych, kiedy siostra czy brat skarżą się na system edukacyjny na każdym kroku krzywdzący ich dziecko. To przełoży się w późniejszym życiu na samodzielność dorosłego dziecka i sposób jego patrzenia na świat. Będzie ono uważało cały świat za wrogów, nie będzie mogło znaleźć wspólnego języka z innymi członkami społeczeństwa.

Jak powinien powstawać autorytet? Ma być budowany na prawach dotyczących wszystkich domowników i prawdzie. Rodzice z miłością powinni tłumaczyć dzieciom świat relacji międzyludzkich. Mają też prawo określać wymagania i obowiązki dzieci, a także wypracować swój własny system kar. Autorytet pojawi się tylko tam, gdzie czytelność zasad współżycia będzie klarowny i potwierdzi się z zasadami obowiązującymi poza domem. Każda ocena werbalna różnych zjawisk ważnych dla dziecka musi być rozważna. Dorosły człowiek w przyszłości zapyta sam siebie, kim są, kim byli jego rodzice i jak uczyli go patrzeć na świat? Czy były to zasady oparte na kłamstwie i budowaniu własnego autorytetu kosztem prawdy, aby zakryć własne braki i kompleksy? A może rodzice zawsze starali się być bezstronni, mieli własne życie pełne zainteresowań i pasji, wspomagali dzieci w odkrywaniu prawdy o świecie i o sobie samych? Największą wartością, jaką można przekazać dziecku, jest szacunek do samego siebie. Rodzi się on w wyniku pracy nad sobą i dla siebie, z rozwijania talentów.

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+
Share on VK
VK

Dodaj komentarz

Najnowsze wpisy
REKLAMA




Archiwum

kocham język polski - strona główna