życie to nie teatr

Chciałoby się powiedzieć: “Wreszcie pojawiła się piosenka godna pióra recenzentów!” No, tekst “wymiata”, bo jest tam prawdziwe życie. Ciekawy i refleksyjny wątek, pełen prawdy o przemijaniu. Znudzeni sobą i oswojeni z losem dawni bez pamięci zakochani teraz żyją schematem i szarością. Nie ma wzlotów i chwil spontanicznych, jest tzw. szara rzeczywistość, czyli “byle jak”. I to określenie stwarza pewne problemy interpretacyjne, bo jest dwuznaczne, zawiera w sobie zawsze(!) dozę oskarżenia lub wyrzutów, a na pewno ocenę sytuacji: “Ktoś sprawia, że jest byle jak – przeciwieństwo do super – czyli nie stara się. Kto?”. Poszukiwania odpowiedzi na tego typu pytania kierują uwagę odbiorców opowiedzianą w klipie historię, stawiając bohaterkę w złym świetle. Obrazy mówią, iż zanim byli ona i on, a także dziecko, był ktoś inny. Odszedł, zamknęli go w więzieniu i do niej nie wrócił. Teraz jest z innym łudząco podobnym do pierwszego, bo “pierwszy” wyraźnie wyznaczył wzorzec osobowy jej ideału mężczyzny.

Żyć ze świadomością, że z tamtym, z tamtą byłoby lepiej to poważny życiowy błąd wynikający z niedojrzałości i egoizmu. (foto: youtube.com)

Czyli dopięła swego. Ma aktualnie faceta, jakiego chciała, ale… Na ołtarzyku schowanym za lustrem pali świeczki dla tamtego, więc chyba zmarł w więzieniu? Trudno powiedzieć. Zaraz, o dziecku w ogóle nie ma mowy, więc może nie “drugi” jest ojcem? Mamy więc niedomówienie bolące na jednego kaktusa. Gdyby pojawiło się zdjęcie jej byłego trzymane po kryjomu gdzieś w portfelu: “pierwsza miłość nie rdzewieje”, ale żeby stawiać ołtarzyk?! Ma on znaczenie symboliczne? A może “pierwszy” umarł? Jak przykro… Drugiego kaktusa przyznamy za dysonans moralny, dziewczyna jest oszustką – nie widzi tego tylko dziecko, ale zobaczy, gdy dorośnie. Trzeciego kaktusa trzeba dać za poważny błąd logiczny autorki. W tekście mamy: “Bo przecież nie jest aż tak, byle jak”, z naciskiem na “NIE JEST”. A jednak z całości i klipu wynika zupełnie coś innego. Na bylejakość życia “z nim” narzeka bohaterka. A może to ironia, sarkazm?

Każdy związek na początku jest zapatrzeniem i euforią typu: “Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał!”. Potem przychodzi faza: “…i żyli długo i szczęśliwie”, czyli praca, dom, dzieci i tak w kółko, monotonia i byle jak? Ale kto jest byle jaki? Na ekranie zatem nastolatka bawiącą się życiem i… ludźmi z jej otoczenia. Widzimy żal “księżniczki” po stracie “księcia”. Ułożyła sobie życie z “klonem” swojej miłości idealnej i żali się, że z tamtym nie byłoby byle jak?! Otóż byłoby, bo to ona jest byle jaka: tragicznie niedojrzała, rozkapryszona i zakłamana.
3/5 kaktusy - narzeka na życie, a to od niej zależy jego jakość

Przesłanie piosenki: zanim zaczniesz narzekać na swoje życie i na bliskich, sprawdź czy czasami sam/sama nie jesteś powodem monotonii i nudy w związku. A może Ty jesteś toksyczna/ny, nie ona, nie on, nie ono? “Zmień się!” – metaforycznie woła Margaret? To jest wielkie drugie przesłanie, być może naciągane teraz, żeby nie przyznać czwartego kaktusa. Oglądanie klipa boli, mimo że już dawno tak ciekawej lirycznej propozycji nie było na rynku. Margaret napisała “Byle jak”, ale na scenariusz już nie zerknęła.

zdjęcia spod kołdry, fałsz w zachowaniu gwiazdy, wpadający w ucho refren

Zobacz tekst: Byle jak
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+
Share on VK
VK

Dodaj komentarz

Najnowsze wpisy
REKLAMA




Archiwum

kocham język polski - strona główna