Dulska – toksyczna matka Polka

W polskiej świadomości społecznej utrwalił się obraz matki Polki o wyjątkowo szlachetnym obliczu. Od czasów romantyzmu to osoba pełna miłości, zrozumienia, cierpliwości, patriotka cierpiąca z powodu niedoli jej synów powstańców. Współcześnie zaś kobiety matki to ogólnie rzecz biorąc, jednostki idealne poświęcające się rodzinie, wychowujące dzieci, robiące karierę i w wielu przypadkach bezbronne ofiary agresywnych mężów. Gdy dodamy do tego utarte opinie Polek jako najpiękniejszych przedstawicielek swojej płci na świecie, to uzyskamy lustrzane odbicie aniołów – współczesny medialny ultranowoczesny i poprawny politycznie mit. Nie potwierdza go niemal żadne z arcydzieł literackich „świętego kanonu lektur”, a największym zaprzeczeniem jest Dulska.

Główna bohaterka „Moralności pani Dulskiej” Gabrieli Zapolskiej (przełom wieku XIX/XX) nie jest ani piękna, ani mądra, nie ma cech patriotki polskiej, tak naprawdę też nie poświęca się dla dzieci. Dulska kieruje się w życiu egoizmem, potrzebą komfortu materialnego oraz swoistymi kryteriami wartości. Jej sposób myślenia odzwierciedla zdanie: „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział”. O jakie „brudy” tak naprawdę chodzi? Otóż o wszystkie rzeczy, jakie chcemy ukryć, ponieważ w naszych polskich domach funkcjonuje inne prawo niż na zewnątrz.

Aniela Dulska ma świadomość zasad współżycia społecznego, z pewnością rozróżnia dobro od zła (w rozmowach z lokatorką), wie, czym jest prawo, ale w domu pozwala sobie na inne do niego podejście. Zatrudnia młodą chłopkę Hankę oficjalnie do posługi, jednak tak naprawdę po to, aby dziewczyna zaspokajała seksualne potrzeby Zbyszka Dulskiego, syna Anieli. Po co młodzieniec ma „lumpować” po lokalach nocnych i wydawać pieniądze, oszczędniej jest „dać pracę” Hance.

Czy są w kanonie jakieś wcześniejsze wzorce osobowe matek mogących być dla Dulskiej przykładem do naśladowania? Raczej nie. W epoce modernizmu i wcześniej w pozytywizmie, nie ma dobrej matki jako postaci pierwszoplanowej. W „Chłopach” Reymont pokazuje wieś jako organizm kierowany przez mężczyzn. Kobiety dojrzałe, matki i żony to raczej tło dla męskich pożądań i potrzeb kreowania świata. Podobnie w „Nad Niemnem” Orzeszkowej, „Lalce” Prusa i w całej „Trylogii” Sienkiewicza. Emilia Korczyńska, Kirłowa, Krzeszowska to matki o cechach przerysowanych w jedną czy w drugą stronę. Emilia rozmarzona i nieobecna, Kirłowa zapracowana niczym wół roboczy wyręcza męża, Krzeszowska niespełniona jako matka. Słowem Dulska musiała być taka a nie inna, gdyż nie miała z kogo brać przykładu.

dulska
Anna Seniuk w roli Anieli Dulskiej w Teatrze TVP (reż. T. Zygadło).

Dowodem popularności tej „tragikomedii kołtuńskiej” jest wciąż żywy w społecznej świadomości termin „dulszczyzna” jako synonim mieszczańskiej hipokryzji, ciasnoty horyzontów i nadmiernie wysokiego mniemania o własnych walorach moralnych. – Cytat z recenzji zachęcającej widzów do obejrzenia przedstawienia. Definicja „dulszczyzny” jakże prawdziwa i adekwatna do współczesności. O ile po ukazaniu się dzieła na deskach teatralnych po 1906 roku krytyka „ciasnoty horyzontów” to zbyt wielkie uogólnienie i obraźliwe, to w XXI wieku przy darmowym dostępie do edukacji bardziej adekwatne. Dulska wraz z mężem to współcześni troglodyci, rodzice hodujący dzieci a nie wychowujący je.

Oczywiście, w dużym uproszczeniu mówimy tu o bohaterkach literackich jako zbiorach cech godnych naśladowania lub krytyki. Wyrastają one jak zwykle z potrzeb artykułowania pewnych zjawisk ważnych dla epok, w których powstawały. Zasłużyły na miano arcydzieł z racji ich popularności i wartości ponadczasowych, jakie wniosły dla życia i mentalności im współczesnych czytelników.

Po Dulskiej w gronie „gwiazd” kanonu znalazły się takie postacie matek, matek niedoszłych, matek zastępczych, jak Jadwiga Baryka z „Przedwiośnia” Żeromskiego, Elżbieta Biecka i jej matka, a także Żańcia Ziembiewicz, Kolichowska i Bogótowe z „Granicy”, Eleonora z „Tanga”. Wszystkie te postacie nie posiadają w przewadze, nawet niewielkiej, cech godnych naśladowania, są lub bywają wręcz karykaturą, krytyczną analizą wad kobiet pragnących być matkami, ale niespełnionych. Barykowej i Ziembiewiczowej wychowanie kojarzy się z karmieniem czy ubieraniem dzieci, Biecka i Eleonora raczej porzucają swoje role opiekuńcze na rzecz samorealizacji.

Po głębszej analizie sylwetek matek pochodzących z kanonu można dojść do wniosku, że… decyzje o kwalifikacji do grupy arcydzieł podejmują panowie, w dodatku męscy szowiniści? To żart, bo wśród arcydzieł nie ma też wzorca osobowego idealnego ojca. Szkoda. Jakiś pozytywny wzorzec matki Polki bardzo przydałby się współczesnej młodzieży. Musiałby być odwrotnością cech osobowych w/w postaci na czele z Dulską lub po prostu musiałby posiadać jakąś pasję, pozytywną rzecz jasna. Aniela jest toksyczną matką, ponieważ ukrywa prawdę o życiu przed swoimi dziećmi i w ten sposób izoluje je od świata. Przekazuje im fałszywe wartości, ucząc egoizmu i wyższości nad innymi ludźmi, słabszymi, takimi jak Hanka pochodząca z niższego stanu.

Obłuda i zakłamanie, koncentrowanie się wyłącznie na tworzeniu własnego idealnego wizerunku wśród najbliższej rodziny to cechy Dulskiej. Czy są takie matki współcześnie? Zawsze były, są i będą, toksyczne do bólu, wmawiające swoim dzieciom jak Aniela Zbyszkowi, że są najlepsze, najwartościowsze, że ich dzieci mają przed sobą wielką przyszłość, a reszta ludzi to zwykła hołota. No i ta niechęć Dulskiej do refleksji nad sobą, brak edukacji, wąskie horyzonty i niedojrzałość. Jeśli głową rodziny jest osoba dorosła o cechach Dulskiej, nie można się spodziewać niczego dobrego także po jej dzieciach w myśl znanych powiedzeń typu: „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci” lub „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”. W kontekście dulszczyzny przysłowia te brzmią niczym groźby.

Wszyscy współcześni ślepo i z nienawiścią hejtujący innych, zapatrzeni w siebie egoiści, ludzie dotknięci narcyzmem i hipokryzją to „dzieci Anieli Dulskiej”. To kobieta daleka od ideału matki i literacka, teatralna przestroga, jak większość pierwszoplanowych postaci płci żeńskiej kanonu, który raczej ostrzega, wskazując ludzkie wady, aby zmusić czytelników do refleksji. Studiując kanon lektur można dojść do wniosku, iż pisarze prześcigają się w pisaniu o patologiach ludzkich zachowań i nieszczęściu. Kto większe błędy wytknie współczesnym i o tym opowie, ten jest mistrzem. Tak pojawiła się Dulska, ku przestrodze dla pań, panów, aby nam się w głowach nie poprzewracało od „wszechobecnych niezasłużonych w pełni komplementów”.

Skomentuj...