Huck vs Afolabi

W sobotę 5.05.2012 r. Marco Huck zmierzył się po raz drugi w swojej karierze z Anglikiem nigeryjskiego pochodzenia Ola Afolabi. Walkę tę dwaj sędziowie ocenili jako remisową, jeden wskazał na zwycięstwo Hucka, zatem pas mistrza wagi cruiser WBO pozostał w Niemczech. Organizatorem był Sauerland, co oznacza dla „przyjezdnych”, że trzeba mistrza znokautować, w przeciwnym razie nie ma co liczyć na zwycięstwo.

Ola punktował Marco od pierwszej rundy. Jego taktyka to pressing, wysunięta lewa prosta i atak prawym sierpem. Ewidentna szkoła super trenera Fritza Sdunka, opiekuna Kliczków, który przygotowywał Anglika do tej walki. Z kolei taktyka Marco to podwójna garda, zza której planował „ustrzelić” jakiś spektakularny cios, najlepiej prawy zamachowy sierp. Zaskoczył tym nie tylko widzów przygotowanych na ringową bitwę, ale też samego Uli Wegnera, swojego trenera.

Marco Huck - zatrudniony na stanowisku mistrza WBO - Sauerland
Marco Huck - zatrudniony na stanowisku mistrza WBO - Sauerland

Afolabi niemiłosiernie okładał Hucka przez pierwsze pięć rund. Wegner „wychodził z siebie”, krzycząc na Marco podczas przerw: „Co się z tobą dzieje?! Dlaczego nie walczysz?! Dlaczego nie robisz tego, co przygotowywaliśmy?! Weź się do roboty?” – bez skutku. Huck faktycznie nie boksował, był oszołomiony ciosami Anglika. Pojedynek przypominał walkę Abraham vs Froch, która skończyła się sromotną porażką podopiecznego Wegnera. Huck zaczął nieśmiało atakować dopiero w szóstej rundzie.

Do piątej rundy walczył Ola, który „wystrzelał się”, aby od szóstej rudny „błąkać się po ringu” w poszukiwaniu Niemca. Ten przez dwie minuty bronił się zza podwójnej gardy, przyjmując razy od rywala, aby atakować w ostatniej minucie. W dziewiątej rundzie Afolabi chodził już „na oparach” i po sprawnym ataku Hucka był wyłączony, bliski desek. Gdyby nie gong, sędzia wyliczyłby go. O dziwo w dziesiątej i jedenastej rundzie Ola dominował, aby w ostatniej, dwunastej rundzie znowu słaniać się po ringu z wyłączonym błędnikiem, bo znowu był bliski desek.

Sprawiedliwie byłoby, gdyby sędziowie docenili Afolabiego i jemu przyznali zwycięstwo. Więcej pracował, dał z siebie wszystko. Jednak to on dwukrotnie znajdował się bliżej desek niż Huck. Obaj nie zachwycili. Hucka tłumaczy fakt, iż niedawno zmierzył się z Powietkinem w wadze ciężkiej i nieomal go znokautował. Do walki z Olą musiał zrzucić kilka kilogramów. Nic nie usprawiedliwia Afolabiego, który ewidentnie opadł z sił po piątej rundzie, a była to jego być może życiowa szansa na odniesienie sukcesu.

Walki z Huckiem mają to do siebie, że więcej w nich ulicznej szarpaniny niż prawdziwego boksu. Marco dysponuje jednak potężnym uderzeniem budzącym respekt u innych zawodników wagi cruiser. W okresie przygotowawczym Niemiec sparował z Masternakiem, przed laty sparował także z Włodarczykiem. Zatem polscy reprezentanci tej kategorii wagowej znają go dobrze. Pora, aby ktoś naprawdę poważny wszedł z nim do ringu. Niestety, Diablo (Krzysztof Włodarczyk) – mistrz WBC, ma obowiązkową walkę z „Pajaciosem” a Master (Mateusz Masternak) dopiero co rozpoczął poważną karierę i przed nim walki o tytuł mistrza Europy. Gdyby Paweł Kołodziej tak na poważnie wziął się za swoją karierę, mógłby zawalczyć i wypunktować Hucka, ale czy rozciągnąć na deskach?

Fritz Sdunek
Fritz Sdunek
Ulli Wegner
Ulli Wegner

Obserwowaliśmy także dwie szkoły i techniki szkolenia. Można powiedzieć, iż stanęli w ringu także trenerzy Fritz Sdunek (65 lat)  kontra Ulli Wegner (70 lat). Obaj szkoleniowcy zapisali się na kartach światowego boksu jako wybitni. Pierwszy trenował zawodników grupy Universum (min. Dariusza Michalczewskiego i braci Kliczków), drugi Sauerlanda (min. Svena Ottke i Artura Abrahama). Tak na marginesie: Sdunek dwa lata temu opiekował się Huckiem…

 

Skomentuj...