życie to nie teatr

Mieliśmy nadzieję (fani siatkówki), że zmiana selekcjonera kadry wyjaśni kilka spraw. Miała w tym pomóc także kończąca się właśnie edycja Ligi Narodów, z której Polacy odpadli we francuskim Lille. Przegrali dwa mecze w grupie z Rosjanami i Amerykanami. Gdyby dzisiaj rozpoczęły się MŚ 2018, moglibyśmy spodziewać się zatem co najmniej szóstego miejsca i wydaje się, że byłaby to opcja do “wzięcia w ciemno”. Tak, mamy poczucie jakiegoś niedosytu a nawet porażki, ale ze stylu gry siatkarzy wynika, iż dają z siebie maksimum umiejętności. Zatem obwinianie ich o to, że wracają z Francji na tarczy byłoby niesprawiedliwe. Z kolei Vital Heynen ma jeszcze trochę czasu, aby niektóre sprawy przemyśleć.

Braki komunikacyjne

Oglądając zachowanie trenera i reprezentacji podczas przerw w meczach, można wnosić, iż nie każdy zawodnik rozumie komunikaty wysyłane do zebranych w kręgu. Czego nie mogą zrozumieć po angielsku, mogą domyślać się z gestykulacji i gry ciała Vitala, grymasów niezadowolenia, nerwów czy radości na twarzy, tonu głosu itd. To jednak wprowadza chaos taktyczny i też emocjonalny w drużynie. Jeśli zawodnik coś zepsuje, wiadomo, dostaje reprymendę i potrafi ją zrozumieć niezależnie od języka komunikacji. Problemem jest rozumienie intencji taktycznej, zadaniowej, jaka wynika z założeń przedmeczowych. Aktualizacja ich podczas gry, nadążanie za tokiem rozumowania selekcjonera jest wyraźnie na niższym poziomie niż to było dawniej u De Giorgi’ego. Trudno tłumaczyć zawodnikowi błąd, jaki popełnił, niuanse, jeśli nie rozumie, co się do niego mówi.

Mamy świetnych zawodników bez liderów i niezawodnych gwiazd. To nie wystarczyło do zwycięstw w Final Six 2018. Czy wystarczy na MŚ 2018 we Włoszech i Bułgarii? (foto: se.pl)

Brak pierwszej szóstki

Mecze, kolejne turnieje i wyjazdy, w Lidze Narodów były swoistym poligonem doświadczalnym. Zaznaczyły się rotacją i badaniami, które z ustawień dla konkretnego zawodnika jest lub będzie optymalne. Trener zasygnalizował niektórym zawodnikom, Michałowi Kubiakowi, Dawidowi Konarskiemu czy Piotrowi Nowakowskiemu, że ma do nich i ich formy zaufanie, a zatem mogą liczyć na powołanie na MŚ. Mógł zabrać tę trójkę do Lille na finał LN i wokół nich zbudować pierwszą szóstkę, ale tego nie zrobił. Owszem, intencja udziału Polski w tegorocznej edycji turnieju była ściśle określona i polegała na “poszukiwaniu kadry do MŚ 2018”, ale to zrodziło swoisty chaos w głowach siatkarzy reprezentacji i kibiców. Po zakończeniu udziału w Final Six niewiele wiemy o reprezentacji i pierwszej szóstce. Że, ogólnie rzecz biorąc, mamy siatkarzy na poziomie światowym, wiedzieliśmy. Wygrali dziesięć meczy z wielkimi reprezentacjami i nieco słabszymi, ale jak za poprzedniego selekcjonera: na boisku nie było pierwszej szóstki, czyli ludzi odpowiedzialnych za grę. Mamy nadal “kadrę zmienników” i LN potwierdziła prawdę o tym, iż na dzień dzisiejszy nie wiadomo, kto powinien być, a kto nie w reprezentacji na MŚ. Ponadto była właśnie doskonała okazja, aby pierwsza szóstka poznała się ze sobą i sprawdziła w boju, w trudnych sytuacjach meczowych o stawkę.

Brak liderów i mocnej zagrywki

Polska reprezentacja w siatkówce mężczyzn nie ma liderów. Artur Szalpuk być może jako jedyny błysnął stałą formą podczas turniejów LN. Pozostali zawodnicy grali wyraźnie ze zmiennym szczęściem i raz trafiali, innym razem nie trafiali w meczowe rytmy. Doskonale widać to było przy samej zagrywce. Traciliśmy zbyt wiele punktów a momentami zagrywka po prostu nie istniała, jakby trudno było przebić przez siatkę i dać rywalom szansę, aby zaatakowali lub popełnili błąd. Tak się składa, niestety, że o obliczu siatkówki świadczy obecnie umiejętność zagrywki, tak samo jak w tenisie stołowym czy ziemnym. W każdym razie zagrywanie pod przeciwnika, aby mu podać piłkę do atakowania i zdobywania punktów kosztem naszej drużyny, powinno być karane w fazie treningu. Każdy może przecież ćwiczyć indywidualnie ten element gry. Z tego powodu kadra nie ma liderów, którzy by przejmowali ciężar odpowiedzialności za spotkanie i stawaliby się wzorem do naśladowania. A może ma? Na każdym meczy innych…

Kto jest w pierwszej szóstce kadry, czyli kto jest lub ma być odpowiedzialny za zwycięstwa i porażki? Jak długo można rotować składem? (foto: onet.pl)

Szanse na MŚ 2018

Bułgaria, Iran, Kuba, Finlandia, Portoryko to rywale Polski w grupie D na wrześniowych MŚ we Włoszech i Bułgarii. Oczywiście, każda z tych drużyn jest w zasięgu naszych siatkarzy nawet bez pierwszej szóstki. Problem zacznie się po wyjściu z grupy, gdy trafimy na drużyny z pierwszej szóstki tegorocznej edycji Ligi Narodów (dawniej: Światowej). Na dzień dzisiejszy można przyjąć, że miejsca 5-6 w MŚ 2018 to pożądany tryumf Polaków, ale jak będzie za trzy miesiące? Trudno powiedzieć. Czy niektórzy zawodnicy dojrzeją do bycia gwiazdami i wzbiją się na wyżyny swoich możliwości? Tego im wszystkim życzymy na pocieszenie po przegranej LN 2018. Jakiegoś olśnienia i łatwych decyzji życzymy także selekcjonerowi. Jeszcze będzie turniej Huberta Wagnera i chcielibyśmy na nim zobaczyć, co tak naprawdę zmieni się za kadencji holenderskiego specjalisty od taktyki w polskiej reprezentacji. Po cichu marzymy, aby z pożytkiem dla polskiej ligi, panowie wywalczyli wyższe niż szóste miejsce na MŚ 2018, ale oczywiście pamiętamy, że Polacy nie są faworytami mimo wysokiej pozycji w rankingu FIVB.

Dlaczego kadra zmienników Heynena?

Trener Ferdinando De Giorgi stracił zaufanie i pracę przez brak zwycięstw, a ten brał się z ciągłych rotacji. Bywało tak, że podczas ważnych imprez pierwsza szóstka rozpadała się po pierwszym secie i na boisku pojawiała się druga, a nawet trzecia szóstka. Wydawało się, iż Vital Heynen ma plan, jak wybrnąć z tego wątpliwego lub podejrzanego bogactwa. Chodzi o jakość gry poszczególnych liderów na konkretnych pozycjach w kadrze. Dotychczasowi okazywali się nieudolni lub nie dość dobrze dobrani, w każdym razie nie uzupełniali się wzajemnie, co przekładało się na słabe wyniki. Fani byli zdegustowani i to samo czujemy po całej edycji Ligi Narodów 2018. Tak, słyszeliśmy, selekcjoner rozplanował każdemu zawodnikowi kadry tzw. dyżury – wyjazdy na turnieje LN,… zwalniając większość z odpowiedzialności za sukces lub porażkę. Można powiedzieć, że tylko cudem lub przypadkiem reprezentacja znalazła się w Final Six, bo nominalnie większość setów w zawodach LN rozgrywała inna szóstka. To samo było z tzw. podwójnymi zmianami taktycznymi. Wchodzili zatem zmiennicy, walczyli, doprowadzając do przewagi, a następnie byli zdejmowani i przegrywaliśmy seta lub cały mecz – np. z Rosją i Amerykanami w finale. Taki sam chaos i “konwulsje taktyczne” widzieliśmy w kadrze De Giorgi’ego.

W lipcowym zestawieniu rankingu FIVB Polska drużyna seniorów zajmuje trzecie miejsce. W młodszych rocznikach polskie zespoły: U23 jest poza pierwszą dziesiątką (kilku reprezentuje Polskę w seniorach), U21 zajmuje siódme a U19 pierwsze miejsce w rankingu. Oznacza to, iż teoretycznie mamy niemal gotową drużynę nastolatków, na których należałoby zwrócić szczególną uwagę. Możliwe, że tam są reprezentanci potrafiący skutecznie zagrywać i dogadać się ze sobą na boisku. Skoro od ponad roku “dorośli zawodowcy”(?) nie radzą sobie z podstawowymi elementami gry, Vital Heynen mógłby z wielu zrezygnować, zastępując ich “młokosami” żądnymi sukcesów. W każdym razie dla wielu reprezentantów rozgrywających bieżącą edycję LN Mistrzostwa Świata we Włoszech i Bułgarii powinny być ostatnią szansą.

Oczywiście nie byłoby tak wielkich wymagań wobec siatkarzy, gdyby nie osławiona PlusLiga, w której chcą grać największe gwiazdy świata, podstawy reprezentacji wielu krajów. To do Polski przyjeżdżają po naukę, organizację i nowinki z naszych sal treningowych, eventów i rozgrywek wdrażając je w różnych ligach świata. Zadowolilibyśmy się szóstą lokatą, gdyby nie wyraźne talenty wielu reprezentantów oceniane przez specjalistów jako ponadprzeciętne. W końcu ważne też są zwycięstwa, aż dziesięć, w LN 2018. To wszystko zasługuje na pochwałę! Jednak wizytówką siatkówki jest reprezentacja, której gra pozostawia wiele do życzenia. Nie możemy się doczekać, aż jej skład będzie stabilny. Póki co mamy zatem kadrę utalentowanych zmienników niewydolnych, rozkojarzonych, niedoszlifowanych talentów, których także trzeba zmieniać… Ileż można na to patrzeć? Panowie, a może tak zostaniecie po treningach i udoskonalicie np. zagrywkę? Trzymamy kciuki za postępy i życzymy sukcesów: zawodowych!

 

Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+
Share on VK
VK

Dodaj komentarz

Najnowsze wpisy
REKLAMA




Archiwum

kocham język polski - strona główna