Nauczanie nowoczesności

Fałszem w myśleniu o nauczycielach jest społeczne oczekiwanie, że najmłodsze pokolenia zostaną przez szkołę oświecone nowoczesnością i zejdą z oczu „zacofanym internetowo”, bo nie informatycznie, i obśmiewanym w domach przez zarozumiałych nastolatków rodzicom: „Mamo, ty się na tym nie znasz!”, „Tato, nie chcę cię wśród znajomych, robisz mi wiochę!” – tak dzisiaj padają autorytety szanowanych dawniej starszych pokoleń. Dlatego rodzice odpowiadają na te zaczepki dzieci z ironią, mając w pamięci kartki z ocenami pociech z ostatniej wywiadówki: „Skoro jesteś taki mądry, pokaż swoją mądrość w szkole!” – a tak z kolei padają nastoletnie ego wyrosłych na serfowaniu w sieci i intuicyjnej znajomości androida.

Choć nie jest oznaką wybitności jednostki umiejętność posługiwania się smartfonem, to jednak stał się on symbolem młodego pokolenia. Nie ma nic złego w tym, że uczniowie znają androida czy też potrafią posługiwać się wyszukiwarką. Przed laty taką nowinką był odtwarzacz VHS (magnetowid) i… wszyscy użytkownicy potrafili włączać i wyłączać te urządzenia pilotem, niewielu zaś posiadło umiejętność zaprogramowania w taki sposób, aby np. zapisać wybrany program tv na kasecie podczas nieobecności w domu lub trakcie oglądania innego kanału tv.

Uczniowie przychodzą już do szkoły ze znajomością obsługi smartfonów i komputerów jak odkurzacza, umiejętnością jazdy na rowerze czy pływania. Nie jazda na rowerze czy obsługa odkurzacza będą wytyczać kierunki rozwoju przyszłości.

O jakie jeszcze unowocześnienie chodzi, przecież zrobiliśmy tak wiele? Kosztem miliardów złotych, które mogły pójść do np. NFZ, zinformatyzowane zostały szkoły, urzędy i państwowe firmy? Mówiąc jednak o nowoczesnej szkole, chcielibyśmy widzieć przemyślane wdrażanie nowych metod edukacji i współcześnie ważnych zagadnień społecznych, programów nauczania opartych na modelu kształcenia nowoczesnego obywatela patrzącego z dumą na przeszłość i z optymizmem w przyszłość, ale przede wszystkim potrafiącego radzić sobie ze współczesnością.

Główne zadnie szkoły teraz to walka o przyszłość młodych pokoleń na rynku pracy, także za granicą. Nie reformując programów nauczania, nie wzbogacając ich o „bakcyla informatyki”, zamykamy młodzieży drogę do awansu społecznego. Proces ten można porównać do pojawiania się nowych technologii: niewielu je tworzy, pozostali muszą kupować licencje. Bez zmian programów nauczania dojdzie do tego, że Polska zamieni się w wielką montownię światowych korporacji lub ich klientów. Tak jak ewoluował rynek komputerów i informatyka w ostatnich 25 latach, tak też rozwijają się inne gałęzie przemysłu – bez nas, u nas, np. auta.

Tabela 1. Popularność komputerów w ostatnich 25. latach

LP. Wzrost znaczenia rynku komputerów i informatyki Popyt Podaż Atrakcyjność
1 Pierwsze komputery w latach 90-tych Niski Niska Niska
2 Oprogramowanie biznesowe Średni Rosnąca Niska
3 Oprogramowania rozrywkowe: gry i internet Średni Rosnąca Rosnąca
4 Przełom XX/XXI w. Rosnący Rosnąca Rosnąca
5 Oprogramowanie: wszechstronne Rosnący Rosnąca Rosnąca
6 Social media od lat: 2006 (naszaklasa.pl) – 2008 (facebook.com w Polsce) Wysoki Wysoka Wysoka
7 Aktualne zastosowania komputerów: wszechstronne.

Pierwsze komputery osobiste (PC) pojawiające się w polskich szkołach w latach 90-tych były wyposażone w procesory dziesięciokrotnie słabsze od tych, jakie montowane są aktualnie w przeciętnych smartfonach. Ich zawartość z kolei zapisywana na wszystkich twardych dyskach pracowni komputerowej złożonej z 15 komputerów można dzisiaj zapisać na jednej pamięci przenośnej typu USB. Uwaga 1.  Niemal każdy uczeń obecnie przychodzi do szkoły z własnym komputerem osobistym w kieszeni. Popularne kiedyś PeCety i laptopy ustępują miejsca smartfonom.

Screen: „Prince of Persia” – platformowa gra przygodowa z lat 90’tych na PC. Obecna jej wersja ewoluowała, ma doskonalszą grafikę, dźwięk, efekty, różnorodne scenariusze, opcje itd. W szkole w tym czasie mimo upływu lat odnajdujemy te same programy, podobne podręczniki, ćwiczenia i rozwiązania. Czas szkolny stoi w miejscu.

Analizując dane z tabeli 2, można skonstatować, że rozwój informatyczny przyspieszył wraz z pojawieniem się social mediów i możliwości masowego wypowiadania się w nich każdego potencjalnego użytkownika. Do tamtego czasu miejsce z drugiej strony wyświetlacza (monitora) było zarezerwowane dla wąskiej grupy programistów, którzy za opłatą mogli publikować dzieła twórcy. Uwaga 2. Obecnie każdy użytkownik może być twórcą lub współtworzyć internetu. Problem w wytyczaniu nowych trendów jego rozwoju to zadania dla współczesnych uczniów.

Należałoby wytyczyć nowe ścieżki i cele edukacyjne, aby móc podążać za rozwojem współczesności. Niestety, sam zakup komputerów, podłączenie szkół do światłowodowego internetu, a także jednostkowe czy nawet masowe programy innowacyjne nauczycieli ciężko pracujących nad swoim warsztatem pracy nie zastąpią programów nauczania MEN i ministerialnych rozporządzeń. Dlaczego? Bo tylko w ten sposób edukacja daje gwarancję równego dostępu do oświaty wszystkim uczniom bez względu na miejsce i szkołę w kraju.

Tabela 2. Dwie antagonistyczne grupy w szkole

LP. Relacje antagonistyczne Uczniowie Nauczyciele (system edukacji)
1 Oczekiwania Formowanie świata internetowego i informatycznego Realizacja programu nauczania z elementami świata internetowego  w formie innowacji napisanej przez jednostki dla konkretnych szkół, klas szkolnych
2 Wymagania Wyposażenie w narzędzia zwiększające kompetencje poruszania się w świecie wirtualnym Przygotowanie do egzaminów zewnętrznych z elementami świata internetowego w formie testów i zadań pisanych online w wąskim zakresie w technikach
3 Przeszłość: nauka o przeszłości i z użyciem metod klasycznych: kreda, tablica, podręcznik, film. Lekceważona, nudna Dominująca
4 Współczesność: nauka o tworzeniu form wypowiedzi w internecie i kreowanie świata internetowego. Najważniejsza, ciekawa Nieobecna
5 Przyszłość Nieokreślona, otwarta na nowoczesność Rozliczenie z efektów kształcenia

„Internetowe mądrale” wysysające z mlekiem matek zdolności poruszania się po świecie wirtualnym dziwią się, że ich średnia ocen szkolnych waha się pomiędzy 2 a 3. Jak to jest, jak to być może, przecież doskonale radzą sobie w sieci, a nawet zarabiają pieniądze??? Są w stanie odnaleźć każdą informację, „spiracić” za drogi program komputerowy, dostosować do potrzeb każdego smartfona, przejść każdą grę, prowadzić kilka fanpage’ów i forów dyskusyjnych. Tworzą wspaniałe albumy, grafiki, filmy, poradniki, podcasty itd. No i znają, bo obserwują na bieżąco najważniejsze trendy mody, celebrytów, artystów. itp? Jak to, te umiejętności i wiedza są w szkole niepotrzebne? To co to za szkoła i czego w takim razie uczy?! Internet stał się światem młodych pokoleń, w którym czują się jak ryba w wodzie? Jednak nie jest on współbieżny z programami szkolnymi. Uczniowie mogliby dojść w wyliczanych wcześniej dziedzinach ważnych dla życia online dziedzinach do perfekcji, ale szkoła odrywa ich od tego, zsyłając jakby za karę do bibliotek, każąc ślęczeć nad poznawaniem…. przeszłości. Czy da się na siłę przestawić uwagę młodzieży, której umysły zassał już i nadal wciąga internet?

Programy szkolne wraz z nauczycielami traktują nowoczesność internetową i informatyczną jak rywala odbierającego im uczniów. Towarzyszy temu ostracyzm i manifestowanie niechęci do wszelkiego rodzaju „udziwnień” procesów dydaktycznych, jakichś konkursów online czy popisów uczniów na facebookach. Dlatego absolwenci współcześni mogą mieć kiedyś żal do szkoły i nauczycieli, którzy zamiast ich „pchać w objęcia” sterylnych i dobrze płatnych zawodów związanych z kreacją świata informatycznego, czyni z nich przeciętnych zjadaczy chleba, pracowników marketów czy podrzędnych wykonawców poleceń korporacyjnych typu: „przynieś, wynieś, pozamiataj”. Takie zachowanie nie wzmacnia a raczej osłabia autorytet edukacji.

Dodaj komentarz