Ogon systemu edukacji

Dla uczelni wyższych także wrzesień w tym roku będzie „gorącym miesiącem”, oznacza bowiem wzmożoną walkę o powodzenie naboru. Właśnie zakończyły się maturalne egzaminy poprawkowe, a ich pozytywne wyniki mogą oznaczać dla wielu uczelni przedłużenie funkcjonowania. Bez studentów nie ma uczelni wyższych, a jest ich w Polsce ponad 400. Czy Polacy muszą się uczyć, zdobywać wykształcenie wyższe i czy to jest opłacalne? Co z kosztami edukacji milionowej rzeszy emigrantów, której rozmiar wciąż rośnie? Rząd ma na to odpowiedź: EWD, czyli kolejna forma sprawdzania szkół, czy dobrze realizują swoje funkcje?

Zagrożenia dla systemu akademickiego stanowi niż demograficzny i za trudna matura podstawowa z matematyki, lecz także system kontroli wyników nauczania. Nie ma bardziej sformalizowanej profesji w Polsce niż edukacja. Nauczyciel musi być człowiekiem po studiach wyższych, ma posiadać kwalifikacje pedagogiczne i przedmiotowe, musi wciąż dokształcać się i być świadomym swojej roli społecznej, czyli nie narzekać, uśmiechać się i nie strajkować. Jest kontrolowany przez urzędników, normy prawne ogólne i statuty.

Szkoła od wewnątrz przypomina twierdzę nie do zdobycia dla ludzi przypadkowych, takich z ulicy. A pomimo obostrzeń formalnych zawód nauczyciela jest postrzegany przez państwo jako niegodny zaufania. Najnowsze narzędzie kontrolne to potwierdza: EWD – Edukacyjna Wartość Dodana. Wnikliwej analizie państwowej (kuratoryjnej) i społecznej poddaje się wyniki osiągane w szkole przez dzieci i młodzież, do tego dość subiektywnie oceniając jakość świadczeń edukacyjnych konkretnych placówek, „lajkując” je niemal jak na „fejsie”.

Smok pożerający własny ogon
Smok pożerający własny ogon – system edukacja dławiący się kontrolą

Apogeum odpowiedzialności za przyszłość ucznia system edukacji osiąga w szkołach średnich (ponadgimnazjalnych). To tam wyrównują się poziomy nauczania młodzieży z różnych gimnazjów i szkoły średnie „wypuszczają” wyedukowanych pracowników na rynek pracy albo „narybek” dla uczelni wyższych.

Do czasów EWD i Ewaluacji każdy maturzysta był zachęcany do spróbowania swoich sił na „egzaminie dojrzałości”. Popisał się lub nie, zdał czy nie, dla systemu to było nieważne – społeczeństwo wspaniałomyślnie dawało młodzieży szansę i nie karało: nauczycieli, szkoły, dyrekcji, organu prowadzącego – czyli praktycznie samego systemu za niepowodzenia szkolne ucznia. Wszak to decyzja dorosłego człowieka: „Zdawać czy nie zdawać – oto jest pytanie?” – miała dawniej zaświadczać o dojrzałości maturzysty.

Do tej pory system zdejmował z niego ciężar odpowiedzialności i cierpliwie czekał. Maturzysta dojrzały powinien znać swoje szanse. Albo przepracował solidnie okres szkolny i ma po co iść na salę egzaminacyjną, albo „markował” tylko swoje zaangażowanie i z pewnością nie zda. Owszem, wielu słabszych uczniów próbowało „sprężyć się”, aby coś tam „naskrobać” na maturze. Część uczniów cynicznie wprost mówiła, idąc bez przygotowania na maturę: „A nuż się uda?” lub „Można spróbować”. Odpowiedzialność wobec EWD skłoni nauczycieli do „wybijania” mniej zdolnym i „próżniakom” z głowy możliwości podjęcia tej próby.

System edukacji w Polsce jest anachroniczny, nie uwzględnia potrzeb współczesnego rynku pracy, jest przeładowany wymaganiami przekraczającymi możliwości uczniów i często nauczycieli: wielu językowców nie zdałoby matury na 100% i wielu ścisłowców nie poradziłoby sobie z zadaniami matury rozszerzonej. To hipokryzja, jakiej świat dorosłych powinien unikać. Programy nauczania nie zmieniły się „od wieków”, nadal np. z ogromnym naciskiem w podstawówce, gimnazjum i szkole średniej uczymy kultury antycznej Grecji i Rzymu, na geografii dorzeczy Gangesu itd. Za to o Polsce średniowiecznej mówimy przez pryzmat „Bogurodzicy” i „Satyry na leniwych chłopów”, a literatura współczesna polska kojarzy się z Borowskim i Mrożkiem, czyli z II wojną i z latami 60tymi XX w.

Nie ma programowo w polskiej szkole Polski lokalnej z jej kulturą i tradycjami. Za to MEN wprowadza kolejne już „narzędzia kontrolujące” urzędników państwowych – nauczycieli, sprawdzając czy aby nie śpią na lekcjach, czy stosują ciekawe metody nauczania i czy dzieci – młodzież lubią swojego nauczyciela? To nie ma nic wspólnego z przygotowaniem do matury i w końcu obarczani odpowiedzialnością za niepowodzenia maturalne nauczyciele „tupną nogą”. Tupnięcie to ciche acz stanowcze odczuje wiele uczelni.

Nawet jeśli szkoła bardzo dobrze kształci, to i tak może przegrać z popularniejszą, w której jest lepszy „fun” i ciekawszy kolor ścian…

Skomentuj...