Polacy jadą do Tokio

Memoriał Wagnera pokazał, że pierwsza szóstka „namaszczona” przez Vitala Heynena nie jest tak mocna jak szóstka Karola Kłosa (pełnił w niej funkcję kapitana) z Chicago z finału Ligii Narodów (VNL). W ciągu trzech dni wraz z Bartoszem Bednorzem dwukrotnie pokonali wielką Brazylię, zajmując trzecie miejsce. Krakowski sprawdzian z Brazylią wykazał poważne braki formy i małe zgranie szczególnie u przyjmujących Michała Kubiaka i Wilfredo Leona. Ewidentnie nie byli gotowi. Co się stało przez kilka dni w ich życiu, nie wiadomo, ale podczas turnieju kwalifikacyjnego w Gdańsku zachwycili!

Wielka radość i zasłużona gloria. Wspaniały turniej kwalifikacyjny. (foto: fivb.com)

Mecz z Tunezją w piątek 09.08.2019 r. miał charakter pokazowy lub treningowy. Polacy wygrali 3:0 i mogli być z siebie zadowoleni, ale w wypowiedziach pomeczowych podkreślali, że prawdziwy sprawdzian nadejdzie w sobotę, kiedy zmierzą się z drużyną Francji.

I rzeczywiście, to był prawdziwy test. Wyszli na boisko bardzo skoncentrowani i skupieni na taktycznych zadaniach. Przez cały czas zagrywali na największego asa Francuzów, którego obawiali się najbardziej, Earvina N’Gapetha. Odrzucany od siatki kilka razy źle odebrał a w ataku trafiał na polską ścianę obrony. Stanowczo i konsekwentnie Polacy zdobywali punkt po punkcie, nie pozwalając sobie na odrobinę szaleństwa i fantazji. Bardzo dobrze czytali grę znanego z ZAKSy rozgrywającego Benjamina Tonuttiego, który nie radził sobie w zagrywaniu do kolegów na czystych pozycjach. W końcu trener Francuzów zmienił obu swoich czołowych zawodników, ale niczego to nie zmieniło. Polacy rozbili Francuzów 3:0.

Polscy siatkarze wygrali ze Słowenią a potem było świętować z rodzinami. Gratulacje. (foto: interia.pl)

W meczu niedzielnym ze Słowenią kadra Vitala Heynena miała wygrać jednego seta, aby zakwalifikować się do Tokio. W pierwszym secie Słoweńcy pokazali moc na zagrywce, wprowadzając chaos po stronie Polaków, którym nic nie wychodziło. To raczej Słoweńcy doskonale zagrywali i blokowali. Ich taktyka wydawała się bardzo podobna do prezentowanej w meczu z Francją Polski. Otóż każda niemal zagrywka szła w kierunku Leona i jemu to najczęściej stawiano zaporowy blok, zniechęcając do walki. W połowie drugiego seta Słoweńcy opadli z sił i nie byli już tak skoncentrowani. Polakom udało się wyrównać po pierwszej przerwie technicznej i sukcesywnie zdobywać przewagę. Nie była ona tak piorunująca jak w przypadku meczu z Francją, ale konsekwentna. Po zdobyciu 20 punktów, czując oddech rywali na plecach, do zagrywki podszedł tłamszony przez Słoweńców Leon i dał mistrzowski popis. Drużyna dzięki temu wygrał drugi set i mogła cieszyć się z awansu do Tokio. Leon i Kubiak, a potem jeszcze Nowakowski zeszli z boiska i w pozostałych setach ich nie zobaczyliśmy. Pojawił się jednak Karol Kłos i odbudował statystyki blokowania, szczególnie skwapliwie polował na środkowego Słoweńców siejącego postrach w szeregach Polaków w pierwszych dwóch setach. Przełożyło się to na zwycięstwo Polski 3:1.

W meczu z Francją Polacy, wszyscy, pokazali moc i doskonałą jakość. Sukcesywnie i konsekwentnie realizowali swoje plany, zniechęcając rywali do walki. Trener Francuzów nie znalazł na nich sposobu. Mimo że ograli wcześniej Słowenię 3:0, to mecz Polska vs Słowenia stał się walką nerwów. Jakby teoretycznie znaliśmy walory naszych siatkarzy, ale bardzo baliśmy się, że dopadł ich stres i po prostu się zablokowali. Drugi set przełamał ich hegemonię i pewność siebie, zaczęli popełniać błędy i nasi zawodnicy to wykorzystali.

Oprócz Polaków drużyny USA, Brazylii, Rosji i Argentyny także w ten weekend wygrały swoje turnieje.

Serdeczne gratulacje dla całej kadry, także Michała Kubiaka, który zachwycił, podobnie jak Maciej Muzaj i Fabian Drzyzga, a także inni w meczu z Francją. Z Serbią było gorzej, ale i tak wierzyliśmy w szeroką ławkę zmienników na czele z Dawidem Konarskim i Aleksandrem Śliwką. Dobrze zaprezentowali się Bartosz Kwolek i Artur Szalpuk wchodzący z kwadratu. Powodzenia w Mistrzostwach Europy, Pucharze świata i później… w Tokio. Trener Heynen powiedział, że jego drużynę interesuje tylko złoto olimpijskie. Powodzenia.

Dodaj komentarz