Kocham język polski

Polacy mistrzami świata, ale jak?

Właśnie zakończyły się siatkarskie Mistrzostwa Świata 2018 w Bułgarii i Italii. Polacy rozgromili 3:0 Brazylijczyków w finale, odbierając im wszelkie sportowe argumenty. Okazali się “czarnym koniem” turnieju, mimo iż bronili tytułu sprzed czterech lat, zajmowali trzecie miejsce w rankingu FIVB a ponadto w ostatniej edycji Ligi Narodów radzili sobie nieźle. To bolesne mieć świadomość posiadania mistrzów sprzed lat i gwiazdy Plusligi czy Ligi Narodów w osobach Michała Kubiaka, Bartosza Kurka, Fabiana Drzyzgi, Piotra Nowakowskiego, Dawida Konarskiego i Pawła Zatorskiego, których siatkarski świat nie docenia. Tak czy inaczej rywale czują wobec nich respekt i chodzą na “miękkich nogach” po boisku.

Mistrzowie Świata 2018 – Polacy (foto: FIVB)

Zdeklasowane przez polską kadrę reprezentacje światowego topu Serbii, Włoch, USA czy Brazylii bardziej byly skłonne do poszukiwania usprawiedliwień przegranej w swoich formacjach niż do uznania wielkości aktualnych już Mistrzów Świata 2018 r. – Polaków! Tak więc oskarżono siatkarzy Vitala Heynena o zmowę z Serbami podczas pierwszego pojedynku, aby wyrzucić za burtę Francuzów. Serbowie nie musieli się męczyć w drugim meczu z Polską, tak czy inaczej awansowaliby do półfinałów, więc kolejna wygrana z nimi też usypiała rywali. Do tego stopnia nawet, że stanąwszy oko w oko z polską drużyną, włoscy gracze zapomnieli podstaw siatkarskiej sztuki. Wygrywając z tzw. “drugą szóstką”, chełpili się, że pokonali Polaków, ale… nie przeszły im przez gardła słowa pochwały, bo przecież chodziło o pierwszy set, pozostałe były nieistotne. Z kolei trener USA twierdził, że grając z “Kubiak team” – tak nazwał ponoć Polaków, wystarczy wyłączyć Michała i można wygrać. Brazylijczycy narzekali na brak dwóch kontuzjowanych kluczowych zawodników. Przegrywając 2:0, łudzili się, że w kolejnych setach podobnie jak z Rosją, będą w stanie odwrócić szale zwycięstwa na swoją korzyść.

To nie ostatnie słowo mistrzów (foto: FIVB)

Największą niespodzianką turnieju była polska kadra. Podejrzewano, iż trener Heynen nie wziął na zawody siatkarzy gwarantujących sukces i w chaosie komunikacyjnym pogubił najważniejsze wartości, przymioty, jakimi obdarzył los Polaków. Polscy fani czuli zawód z powodu nieobecności chociażby Macieja Muzaja czy Bartłomieja Lemańskiego. Z pewnością wnieśliby do drużyny dużo jakości, ale Vital bardzo stanowczo i z wiarą w swoje diagnozy zapowiedział, że “zabrał ze sobą aktualnie najlepszych polskich zawodników”. Wypadało wierzyć, iż sprawdził także w/w Macieja i Bartłomieja, w których progres umiejętności wszyscy wierzą. Dla fanów polskiej reprezentacji z kolei największą niespodzianką był występ Michała Kubiaka i Bartosza Kurka. Pierwszy zdobył tytuł najlepszego przyjmującego i był filarem drużyny, a Bartosz zaskoczył skutecznością w ataku. Erupcja ich talentu nie byłaby możliwa bez talentu i pracy Fabiana Drzyzgi. Jemu też Federacja FIVB powinna była przyznać nagrodę indywidualną. Nie tylko rozgrywał, ale też świetnie i skutecznie zagrywał. Przy tych wielkich gwiazdach talentem błysnęli pozostali zawodnicy z topu: Mateusz Bieniek, Jakub Kochanowski, Damian Schulz i Artur Szalpuk. Pozostali mieli mało szans pokazania się, ale i tak w pełni je wykorzystali.

Nie było drugiej drużyny narodowej w Bułgarii i we Włoszech, której trener miał do dyspozycji tak wartościowych zmienników, “grzejących się” w kwadracie dla rezerwowych. Patrząc na wiek zawodników kadry i jej szerokiego zaplecza, można wnosić, że jeszcze przez lata Polska będzie centrum światowej siatkówki. Na kolejnej wielkiej imprezie, na ME 2019 (Francja, Belgia, Holandia, Słowenia), na olimpiadzie w Tokio 2020, MŚ czy LN – Polacy będą uznawani za cichych faworytów.
Podziel się ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on VK
VK

Dodaj komentarz

Weż udział w #ortograf 2019




Archiwum