Social media to ściema

„Social media to ściema” B. J. Mendelsona to książka wartościowa z kilku powodów. Została napisana w celu ukazania świata marketingu w prawdziwym świetle. W intencji autora chodziło o prawdę podważającą głoszoną przez „specjalistów” tezę, jakoby media społecznościowe odgrywały ogromną rolę w promowaniu konkretnych marek. Przykłady kampanii reklamowych Kia Motors, Pepsi czy Google to zwykła blaga, czyli wielkie oszustwo. Twierdzenie, iż dzięki Twitterowi, Facebookowi czy Google+ można zbudować markę lub podwyższyć sprzedaż własnego produktu, jest wyssane z palca. Ogłaszanie przez „kapłanów” czy „guru” marketingu w poczytnych magazynach twierdzenia tego typu to kolejne próby promocji właśnie wymienionych social mediów a nie odwrotnie. Słowem na kampaniach marketingowych zależy przede wszystkim ludziom pragnącym pomnożyć wpływy z reklam na portalach społecznościowych, czyli samym właścicielom i udziałowcom tychże a nie wielkim markom. Być może „za plecami” użytkowników wspólnie planują i realizują konkretne projekty, reklamując siebie wzajemnie.

somescAutor na konkretnych przykładach i cyfrach, zyskach i stratach, pokazuje, jak dochodzi do jawnego oszustwa i manipulacji. Wielkie, globalne korporacje, stać na „wyrzucenie” kilkunastu, kilkudziesięciu milionów dolarów, aby udawać, że promują siebie, swoje produkty, gdy tymczasem wcale ich nie sprzedają więcej dzięki social mediom. Grupa wiekowa odbiorców „uzależnionych” od siedzenia w przestrzeni wirtualnej to dzieci i młodzież w wieku 14-18 lat, a więc to nie są klienci posiadający pieniądze i robiący zakupy. Owszem, rozpoznawalność marki wzrasta o kilka procent, ale wcale nie ma wpływu na sprzedaż, a przecież o jej zwiększenie chodzi każdej firmie, która chociażby złotówkę wydaje na promocję. Celem kampanii jest zwykle wciągnięcie klienta w interakcję, założył konto w ich wirtualnym sklepie a następnie kupił jakikolwiek produkt. Akurat w tym sensie media społecznościowe zupełnie nie generują obrotów – twierdzi autor.

Najbardziej wartościowe w książce Mendelsona jest zwrócenie uwagi masowemu odbiorcy, że korporacje międzynarodowe dysponujące ogromnym kapitałem moją wpływ na rynki krajowe. Także każdego swojego oponenta, w tym autora, mogą łatwo oskarżyć o zacofanie i brnięcie pod prąd współczesnym trendom. Teoria jakoby social media są dźwignią współczesnego handlu to brednie a cała kolejna sfera nadbudowy ideologicznej, czyli propaganda nabijająca ludzi w butelkę i przekonująca o potrzebie bycia tam, na Twitterze, Facebooku, Google+ i innych to poważna gałąź przemysłu. Zatrudnia się w nim setki tysięcy marketingowców, konsultantów, marketerów, specjalistów od reklamy, psychologów po to, aby sprzedawać konkretne produkty. Współczesny marketing to po prostu jedno wielkie oszustwo bazujące na sztucznie tworzonej modzie na media społecznościowe. Mają one zarabiać na użytkownikach, wyświetlając im reklamy.

Z książki Mendelsona wynikają dwie zatem prawdy: po pierwsze media społecznościowe jako zbawienie czy platforma kreująca markę to ściema, po drugie marketing to wielkie oszustwo, gra informacją w taki sposób, aby coś sprzedać nawet nieświadomym nabywcom. Ściema z social mediami polega na tym, że niczego nie sprzedają, choć co rusz ogłaszane są komunikaty trąbiące o sukcesach, że niby Twitter czy Facebook w kampanii X czy Y spowodowały wielkie zyski temu czy innemu koncernowi. Z kolei marketing polega na wciskaniu ludziom prawdy zwanej „kitem”, iż coś jest im potrzebne albo spełnia marzenia, podczas gdy tak naprawdę zupełnie jest im to niepotrzebne.

Dodaj komentarz