Toksyczne wspomnienia

Ludzka pamięć jest toksyczna. Potrafi wybiórczo reagować na sytuację, w jakiej się znajdujemy i podrzucać do analizy na forum zdarzenia z przeszłości o zabarwieniu niekorzystnym dla innych, czyniąc z nas osoby bez zarzutu a często ofiary przemocy. Przykładem może być uporczywe wspomnienie, kiedy zadziało się coś złego, byliśmy świadkami przemocy lub jej doznaliśmy, przeżyliśmy jakąś traumę.

Problem ten poruszył Dennis Lee w obrazie „Świetliki w ogrodzie” (2008). Główny bohater Michaele Tylor (Ryan Reynolds) jako dorosły mężczyzna wraca do rodzinnego domu. Jest autorem znanej i popularnych powieści. Nikt w jego talent wcześniej nie wierzył. Przywozi ze sobą rękopis nowej książki opartej na wspomnieniach z dzieciństwa.

Rany zadawane dzieciom przez rodziców krwawią całe życie. Czasami wypierają dobro, jakie nam dali. (foto: filmweb.pl)

Dom przywołuje w jego pamięci kilka scen przewijających się przez cały film. W pierwszej rozdrażniony ojciec karci go w garażu, zmuszając do trzymania baniek z farbą na wyprostowanych ramionach. Chce dać nauczkę chłopcu. Chwalił się znajomym profesorom, kolegom, że ma uzdolnionego poetycko syna. Podczas spotkania w domu Tylrów poprosił go o recytację swojego wiersza w obecności przyjaciół. Michaele nieporadnie zarecytował wiersz wielkiego poety z nadzieją, że nikt tego oszustwa nie rozpozna. Wściekły ojciec – w tej roli Willem Dafoe – zabrał go do garażu, aby uświadomić mu, jak bardzo czuje się ośmieszony przez własne dziecko. Każe mu wtedy trzymać ciężkie bańki (puszki) z farbą na wyciągniętych wszerz ramionach. Druga sytuacja, jaką z dzieciństwa wspomina Michaele, to moment, kiedy matka kłóci się z ojcem – ten ją zdradził, chłopak nie wiedział tego – i mężczyzna staje się nieco agresywny. Wtedy już nastoletni Michael staje w jej obronie, bojąc się przewagi fizycznej ojca.

Oba wydarzenia wywołały poważną traumę i bolesne rany na całe życie chłopca. Bohater z jednej strony pragnie konfrontacji fizycznej z ojcem, który już nie jest młodym i silnym „byczkiem” i sprawia wrażenie raczej bezbronnego. Z drugiej strony, chcąc załatwić konflikt bez przemocy, podsuwa ojcu rękopis swojej książki.

W oczach Michaela podczas rozmów rozmów z siostrą dostrzegamy, iż książka Michaele ma charakter rozliczeniowy i po jej przeczytaniu ojciec zostanie pokonany, poniżony, zdeptany prawdą o sobie samym. W oczach chłopca, tak to pamięta Michaele, był tyranem, choć jako człowiek wykształcony i naukowiec pokazywał w pracy zupełnie inne oblicze. Teraz właśnie ma nastąpić zemsta na nim. Jednak pisarz wrzucił książkę do kominka i spalił ją. Stało się to dzień po tym, jak wspólnie z rodziną i ojcem oglądali film z urodzin Michaela. Zobaczył na nim, jak wielkie uczucia wiązały go dawniej z ojcem, jak bardzo się kochali i jak ojciec dbał o niego. Toksyczna pamięć zupełnie wymazała te chwile z jego życia.

Mówi się, że dobro powraca, a jednak dobre chwile szybciej niż złe odchodzą w niepamięć. (foto: filmweb.pl)

Ludzka pamięć potrafi być toksyczna i przechowywać tylko złe zapisy różnych sytuacji z przeszłości. Wyciągamy je po latach przy okazji spotkań rodzinnych lub wspomnień, mówimy o nich głośno w obecności bliskich i czasami zaskakuje nas to, że oni te same zdarzenia pamiętają zupełnie inaczej.

Czy w związku z tym, że popełniamy błędy, np. stosując przemoc wobec dziecka, jesteśmy złymi rodzicami, ludźmi? Nie można zła usprawiedliwiać – to pewnik. Gdzie jest wina, tam powinna być i kara. Problem w tym, że jeden zły uczynek może zepchnąć na dalszy plan setki dobrych.

Symbolicznie w filmie wygląda sytuacja, kiedy dorośli ludzie – Michaele z siostrą – biorą do rąk rakiety do badmintona i wychodzą do ogrodu. W ciemnej nocy widać latające tam świetliki. Uderzając w nie paletkami, rozbijają owady, ciesząc się z efektu chwilowego rozbryzgu światła, bo świetliki rozpadają się na mniejsze części święcąc niczym iskry. Czy Michaele z siostrą nie zdają sobie sprawy z faktu, że zabijają świetliki dla zabawy? Wyraźnie nie! Chodzą także na ryby z petardami zamiast wędek, bo nie chce im się cierpliwie łowić. Wrzucają więc do stawu petardy, które wybuchając, ogłuszają ryby. To kontrast w odniesieniu do pamięci zdarzeń z przeszłości Michaela. Jego ojciec podniesionym głosem i pragnieniem zemsty nadużył swojej przewagi. Chłopiec był tak przerażony, że z czasem wyparł z pamięci dobre zachowania ojca. Rozpadły się one niczym zabijane świetliki w ogrodzie.

Dlaczego tak jest, że nie pamiętamy ludzi i zdarzeń dobrych a podczas spotkań po latach wspominamy ludzi złych, którzy tyranizowali nas w przedszkolu, szkole, w pierwszej pracy, w związkach? Czy to wynika z natury człowieka, że woli widzieć siebie bardziej w roli ofiary niż agresora? Dlaczego częściej wydobywamy z pamięci zło, jakiego byliśmy udziałem? Ma to związek ze stresem, „żywym wciąż” zapisem wydarzeń wzbudzającym o wiele więcej emocji niż szczęśliwe chwile, sukcesy itd. To niesprawiedliwe.

Wspominając na przykład tyranów ze szkoły, nauczycieli, których panicznie się baliśmy, przypisujemy im własne zasługi, często mawiając: „Gdyby nie ona, (strach przed nią) nigdy bym się nie zmobilizował do nauki” itp. No ale co innego strach przed przemocą psychiczną, fizyczną, nauczyciela, a co innego autorytet wiedzy i doświadczenia, których nie poddajemy ocenie krytycznej. Mogłoby się w wielu miejscach okazać, że nauczyciel tyran to osobnik bez wiedzy i pragnący dominować nad uczniami, aby ukrywać fakt, że nie ma kompetencji do bycia nauczycielem czy wykładowcą. Kto ze studiujących nie pamięta jakiegoś magistra, u którego było trudniej zdać zaliczenie niż u profesora?

Z pewnością było w naszej przeszłości więcej nauczycieli dobrych niż złych, od rodziców doznaliśmy więcej miłości niż rózg, ale wspominamy tyranów i traumatyczne zdarzenia. Mamy oczywiście marzenia i głębokie postanowienia, że w naszym życiu i relacjach z dziećmi takie agresywne wobec nich zdarzenia nie będą miały nigdy miejsca. Życie jednak wszystko weryfikuje i zawsze okazuje się, że dorosłe dzieci mają jakieś traumatyczne wspomnienia.

Jak to się odbywa poza filmem w praktyce? Młoda para wiąże się ze sobą i w wolnych chwilach wspomina dzieciństwo, licytując się w traumatycznych wydarzeniach ze swojego dzieciństwa. W zależności od doświadczeń jednego, drugie solidaryzując się z pierwszym, przytacza najgorsze wspomnienia związane z domem rodzinnym. Wówczas wychodzi na jaw wiele spraw a nawet takie, których nie było, bo są odtwarzane ze szczątków pamięci. Na spotkaniach z rodzicami, na imprezach z alkoholem lub bez, młodzi wspominają przeszłość i pytają rodziców: „Dlaczego…?”, „A czy pamiętasz, jak…?”. I wtedy potrafią paść największe oskarżenia. Mają one świadczyć o błędach, jakie popełnili rodzice podczas wychowywania dzieci w przeszłości a jakich z pewnością nie popełnią młodzi.

Analiza błędów z dzieciństwa jest traumatyczne dla wszystkich. Warto więc podsumować temat i któregoś dnia go po prostu zakończyć, nie wracać, nie drążyć, wybaczać, przepraszać, przyznawać się do błędów, aby dalsze życie nie mijało we wzajemnych oskarżeniach i nienawiści. I oczywiście należałoby te wspomnienia jak na filmie uzupełniać o pamięć dobra, jakie rodzice dawali dzieciom zanim być może ich wzajemne relacje zaczęły się psuć.

Leave a Reply