Wilder vs Stiverne

W sobotnią noc z 17/18.01 w Las Vegas odbyła się walka o tytuł mistrza świata WBC w wadze ciężkiej pomiędzy Deontay’em Wilder’em (USA) pretendentem a obecnie panującym mistrzem świata Bermane’m Stiverne’m. Wygrał Amerykanin jednogłośnie na punkty, nie znokautował rywala, ale był blisko już pod koniec pierwszej rundy. Do końca rundy 12. miał przewagę taktyczną i fizyczną, ale nie potrafił jej wykorzystać. Być może oznacza to, iż nie jest tak wielki i groźny, jak go chcą widzieć eksperci. Sam Witalij Kliczko przyznał ponoć, że Deontay jest obecnie najlepszym bokserem bez podziału na kategorie, oczywiście poza bratem Witalija.

Wilder atakował seriami tylko sporadycznie, broniąc się przed atakami Stiverne’a, który szedł do przodu, wywierając presję, ale bardzo rzadko zadawał ciosy. Obaj zawodnicy nie szczędzili sobie złośliwych komentarzy i to mogło się nie podobać, ring to nie konferencja praowa, podczas której obaj nie szczędzili sobie inwektyw. Stiverne nie pokazał iskry mistrza.

Wyglądał raczej na zmęczonego i nieporadnego. Być może dysponuje ciężkim ciosem, ale Wilder to nie Arreola, którego pokonał i „zgarnął pas” WBC. Adamek też pokonał Chrisa i chyba lepiej stawiałby czoła Wilderowi, gdyby miał taką szansę.

Wilder vs Stiverne
Wilder vs Stiverne – słaba postawa mistrza, pretendent (po prawej) wypunktował go bez problemu

Amerykański bokser z Alabamy stoczył na ringu 33 walki z czego 32 zakończył przez KO. Jako mistrz WBC po zdobyciu pasa bardzo się cieszył – jak małe dziecko. Po raz pierwszy musiał spędzić na ringu więcej niż 4 rundy. Nie zrobił jednak bardzo dobrego wrażenia. Z pewnością fizycznie można go porównać z Jenningsem, z którym niedługo stoczy pojedynek Władymir Kliczko.

W walce ze Szpilką Jennings pokazał mądrość i siłę ciosu w przeciwieństwie do Wildera. Ten walczył za bardzo spontanicznie, bez planu taktycznego i po piątej rundzie niemal stracił kondycję. Zrywał się do walki tylko wówczas, gdy ruchy rywala wydawły mu się podejrzane (potknięcia, zamroczenia itp.). W każdym razie to była kolejna brzydka walka w wadze ciężkiej.

Wilder vs Stiverne
Wilder vs Stiverne – mistrz (po prawej) większość czasu w ringu przegadał, zabrakło argumentów siłowych

Pojedynek z Wilderem dowodzi, że mistrz nie powinien walczyć raz w roku. Stiverne w 2014 roku stoczył tylko jedną walkę, Wilder cztery. Aby zachować status mistrza, należy być w ciągu treningowym i wciąż się doskonalić, sprawdzając się w walce a nie na worku. Kanadyjczyk, haitańskiego pochodzenia, zadrwił sobie z pojedynku. Więcej energii spalił podczas konferencji prasowej niż w ringu, gdzie wydawał się być sparaliżowany strachem. W boksie tak właśnie bywa, że wystarczy jeden niepozornie wyglądający cios, aby zniechęcić do dalszych starań. Mistrz tak naprawdę nie szukał kontaktu, bał się pretendenta, nie zadawał ciosów, bo bał się kontrataków. Obaj wspólnie stworzyli przeciętne widowisko. Aż wierzyć się nie chce, że to poziom mistrzowski WBC…

Skomentuj...